sobota, 3 stycznia 2015

10 "Jesteśmy przyjaciółmi"

Współpracę z Samanthą można było uznać za pomyślną. Udało jej się skompletować naprawdę fantastyczny zestaw. Dziwiłam się samej sobie,że mimo tego,że posiadam to w swojej szafie tak rzadko decyduję się to zakładać.
Co prawda gust Samanthy i mój nieco się różnił,jednak to co sprezentowała mi dzisiejszego wieczoru było strzałem w dziesiątkę.
-Wyglądam naprawdę dobrze.-stwierdziłam przeglądając się w lustrze.
-Lou oszaleje na twój widok.-zaświergotała przygładzając sukienkę,którą miałam na sobie.
-Nie przesadzajmy.
-Oj...nie bądź taka skromna. Wyglądasz ślicznie.
-Och,dziękuję.
*
Kiedy po wybiciu przez zegar godziny siódmej schodziłam do salonu moje ręce trzęsły się niemiłosiernie.
To zabawne,bo w ciągu tych dwóch tygodni zdarzało mi się,gdzieś wychodzić.
Tyle,że wcześniejsze spotkania nie miały takiej wagi i nie były tak oficjalne.
Zapewne wszystko było by dobrze,gdybym po drodze nie spotkała Harrego.
-Część.-powiedział niepewnie lustrując mnie wzrokiem.
-Harry,przepraszam cię,ale jestem umówiona....
-Tak wiem. Z Louisem.-dokończył za mnie.
-Umm...tak.
-Posłuchaj,chciałem przeprosić cię za to co się wcześniej wydarzyło. Nie chciałem,żeby to tak wyszło.
-Jest w porządku Harry. Ja także powiedziałam o kilka słów za dużo.
Brunet uśmiechnął się niemrawo.
-Naprawdę zależy mi na tobie i nie chcę cię stracić przez głupią sprzeczkę.
-Rozumiem.
-Czy będziesz miała coś przeciwko jeśli cię teraz przytulę ?
-Umm...nie, w końcu jesteśmy przyjaciółmi. To normalne,tak ?-zagadnęłam,a on pokiwał głową.
Niepewnie przysunął się bliżej i pochwycił mnie w ramiona. Jego duże dłonie przesuwały się po moich plecach,co sprawiało,że po moim ciele rozeszły się dreszcze.
Zanim jednak odszedł złożył na moim policzku delikatny pocałunek.
Chwilę później pojawił się Louis.Zaczął taksować mnie wzrokiem,co spotkało się z tym,że moje policzki pokryły się purpurą.
-Wyglądasz...wow-skomentował.
Zaśmiałam się cicho i podziękowałam za komplement.
-Idziemy ?-chwycił moją dłoń.
-Jasne.-pokiwałam ochoczo głową.

*
-Z wyglądu przypominasz mi moją czwartą dziewczynę.
-Och,doprawdy ?
-Teraz powinnaś zapytać ile ich miałem.-podpowiedział.
-Okey,tak więc ile ich miałeś ?
-Trzy.
-Louis !-zgromiłam go wzrokiem, dając kuksańca w bok. -Jesteś niemożliwy.
-Wcale nie !-oburzył się.-Jestem zabawny ,przystojny,inteligentny i naprawdę gorący.
-A twoje drugie imię to skromny.
-A nie bo William. 
-Ale twoje teksty na podryw są strasznie oklepane.
-Cóż...śmiejesz się,więc mogę to uznać za mój mały sukces.-powiedział i odgryzł kawałek swojego gofra brudząc się przy tym bitą śmietaną.
Z moich ust wydostał się chichot. 
-Hmm ?
-Ubrudziłeś się tu.-wskazałam na swojej twarzy miejsce,o którym mówiłam.
-Tutaj ?-zapytał.
-Nie.-zbliżyłam się do jego twarzy i starłam chusteczką bitą śmietanę,którą miał ubrudzony nos.
Wpatrywaliśmy się sobie w oczy,a trwało to o ułamek sekundy za długo,bo chwilę później poczułam usta chłopaka na swoich.
Nieświadomie wplotłam palce w jego włosy i oddałam pocałunek.
Był on naprawdę słodki i cudowny, było tak za sprawą gofrów z bitą śmietaną i truskawkami,które jedliśmy chwilę wcześniej.
Musiałam to jednak przerwać,odsuwając się od niego po chwili.
Nieważne jak bardzo go lubiłam,po jutrze miałam wyjechać i nie chciałam,aby tak bardzo się w to zaangażował.
To dla nas obojga mogłoby się skończyć wielkim rozczarowaniem.
-Czy zrobiłem coś nie tak ?-zapytał speszony.
-Nie. Wszystko jest w porządku Louis.Po prostu...po jutrze wyjeżdżam i nie chciałabym,abyśmy zaczynali coś co lada moment będziemy musieli skończyć.
-Dobrze wiesz,że nie musimy tego kończyć.
-Tak,ale znajomości na odległość nie kończą się najlepiej.
-Mamy jeszcze jeden dzień, tak ? Kiedy już wyjedziesz spróbujemy,jeśli się nie uda trudno,dobrze ?
Niepewnie skinęłam głową,aby chwilę później znaleźć się w jego ramionach.
-Naprawdę cię lubię Melanie. 



PROSIŁABYM KAŻDĄ OSOBĘ,KTÓRA TO PRZECZYTAŁA O POZOSTAWIENIE KOMENTARZA.
(Chciałabym wiedzieć ile wam jest ;-))

Szablon by S1K